Biegła kiedyś przez las... była sama... łzy spływały jej po

czw., 02/28/2008 - 06:40

Biegła kiedyś przez las...
była sama...
łzy spływały jej po twarzy...
nie chciała żyć...
nienawidziła...
prawdy...
kłamstwa...
życia...
próbowała dogonić szczęście...
złapać swojego Anioła Stróża...
wtulić się w jego skrzydła...
chciała choć raz poczuć się bezpieczna i kochana...
odnaleźć sens istnienia...
obudziła się przerażona...
na poduszce samotnie...
leżało pióro...
złamane...
podeptane...
brudne...
niekochane...
zostawił je Anioł...

Samotna noc... znowu jestem sama, nie uboewam nad tym faktem? Ciekawe jak dugo? Chcę być kochana, a nie do kogoś należec! W Poniedziaek mykam nad morze... Mam nadzieje ze pogoda bedzie mi dopisywac.
Czuje sie niczym zagubiony kwiat wabiący , czujący . Tylko co czujący ?
nienawiść , smutek , rozżalenie ...
Już wiem , ze nienawisc mnie buntuje , zlosc - wyzwala ,ale rozzalenie ?! co zrobic z tym defektem ? tą niewiedzą ?tylko te slowa przychodzą mi na myśl : panika i placz... Eh.