O Autorze
.jpg)
Telefony z klapką są złeee.
Nie będę jednak wyjątkowo punktować dlaczego. Są złe i już. Są złe same w sobie, złe , złośliwe rzeczy martwe o przewrotnej mentalności -.- .
Na dworze wciąż zimno, jednak bez ujemnych temperatur z czego się niemożebnie wręcz cieszę.
Humor mi dopisuje, choć jest równie przewrotny co mój telefon z klapką do tego robię się nieprzewidywalna. Coś jakby SNP na dłuższą metę i bez konkretnego powodu. Poza tym robię się roztrzepana bardziej niż zwykle. Podłogę umyłam cytrynką do herbaty a mąkę wsypałam do cukierniczki. Chociaż...nie zawsze taka byłam. Chciałam się jeszcze pochwalić moim ostatnim wypiekiem - babką bez cukru. Jadalna , ba! podobno nawet smaczna. O ile pieczenie mi ostatnimi czasy nie wychodzi dla równowagi gotowanie jak najbardziej. W końcu nauczyłam się robić sosy o odpowiedniej konsystencji. Nie półprzeźroczysta woda i nie zawiesin z której nie da się wyciągnąć łyżki ^_^. Z cyklu bzdurne różności - mój pies jest znów na diecie. Nie wiem jak długo wytrzymamy. On radzi sobie świetnie. Nawet zaczął nas szkolić. Wiem już, że nie zostawia się jedzenia bez opieki na więcej niż 5- 10 sekund (szybki jest). W ramach protestu wyżera jedzenie szynszyla i przesiaduje w jego klatce.
Zastanawiam się też czy nie zatrudnić go jako dublera kota ze Shrecka - ten sam wyraz pyszczka i oczy zabiedzonej sierotki. Koniec końców jem tylko poza domem. Kiedy widzę ten wzrok pełen wyrzutu jakoś mija mi apetyt. Nie to żeby Dark głodny chodził, co to , to nie. Mój pies wychodzi jednak z założenia, że zwykła karma, jest dla zwykłych Burków. A on to co innego - śwatowiec. W końcu ciężko pracuje ganiając listonosza (jak tylko zdoła się przemknąć pod nogami), szczekając (zazwyczaj wtedy gdy ma na to ochotę, konkretne sytuacje nie są mu potrzebne) i obskakując gości (co przy jego pazurach kończy się licznymi przepraszam za Niego i zadrapaniami gości).
Przyznam się szczerze, że jego dieta wynika też z moich egoistycznych pobudek. Czipsy, cola , orzeszki, czekolada i capuccino to moje jedzenie na doła. Przegiął gdy ostatnio po kryjomu opróżnił mi cały schowek i w sytuacji awaryjnej nic nie zostało(jakiś łzawy film oglądałam - tak mi też czasem zdarza się zachowywać po babsku).
Tak w ogóle to nie ma większego zła niż zabranie mi w czasie 'doła' kakaa, czy Hieronima(ulubiony pluszak).
Z cyklu aktualności.
Walentynki.
Co roku mam ten sam dylemat - olać jako komercyjne (bądź co bądź uczucia powinno się okazywać codziennie a nie od święta), czy obchodzić i dołączyć do słodkiej 'szopki'. Pewnie nie byłabym taka sceptycznie nastawiona, gdyby nie ów komercyjny, tandetny i do bólu przesłodzony boom na serduszka, kwiatki i zewsząd nas ścigające to idealny prezent dla Twojej/jego Partnera/Partnerki.
Właśnie - te prezenty. Szał zarówno wzorów i pomysłów jak i cen. A przecież najpiękniejszy prezent to wykonany własnoręcznie, lub po prostu dobrze przemyślany drobiazg czy kwiat. Po prostu symboliczny - że się myśli, pamięta.
Pewnie walentynki wykorzystam tak jak w zeszłym roku ;].
Nie tylko dzień 'Miłości' przez duże M , ale też dzień przyjaźni. Fajnie jest 'oblecieć' znajomych i złożyć im życzenia.Niektórzy nie mają sympatii i walentynki spędzają sami.Dobrze im czasem przypomnieć, że cały Świat tym jednym dzień nie stara się napiętnować wszystkich Singli.
Dzisiejszy odcinek Z życia gada sponsorowała literka D jak Dobranoc